Piłka nożna

Gospodarze prowadzili, wygrali goście

• Zakładki: 27


W ostatnim meczu tej kolejki PKO BP Ekstraklasy Górnik Zabrze podejmował u siebie Jagiellonię Białystok. Zabrzanie, mimo prowadzenia 1:0, ostatecznie musieli uznać wyższość rywali. Bramkę na wagę zwycięstwa strzelił w doliczonym czasie gry Karol Struski.

W walentynkowy wieczór zawodnicy Jana Urbana meczem z Jagiellonią kończyli druga kolejkę rundy wiosennej.

Zabrzanie tegoroczną część rozgrywek rozpoczęli od wyjazdowej wygranej ze Stalą Mielec 2-1, a w meczu 1/8 finału Pucharu Polski wyeliminowali Piasta Gliwice rzutami karnymi na jego boisku. Białostoczanie na inaugurację wiosny przegrali z Bruk-Betem Termalicą w Niecieczy 1-2.

Pierwsza połowa dla Górnika

Statystyka spotkań Górnika z Jagą wskazywała, że kibice mogli się spodziewać gradu goli. Pierwsza połowa tego nie potwierdziła. Chociaż w 12. min. gospodarze mieli dobrą okazję do objęcia prowadzenia. Michał Pazdan sfaulował jednego z rywali ok. 18 metrów od bramki i sędzia podyktował rzut wolny. Do piłki ustawionej na wprost bramki Jagi podszedł Lukas Podolski, ale jego strzał trafił w mur piłkarzy Jagiellonii.

Podolski miał jeszcze szansę na strzelenie gola w pierwszej połowie, ale znakomicie zachował się bramkarz z Podlasia. Białostoczanie także próbowali strzelać na bramkę Bielicy, jednak nieskutecznie.

Gdy wydawało się, że sytuacja w I połowie nie ulegnie już zmianie, gospodarze strzelili gola. W 36 minucie zagranie w pole karne wykorzystał Piotr Krawczyk i z najbliższej odległości pokonał Alomerovicia.

Cios w doliczonym czasie gry

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Jagiellonii. W 66. min. Jagiellonii udało się doprowadzić do wyrównania. Tomas Prikryl wykorzystał zagranie głową Bogdana Tiru w polu karnym i pokonał golkipera gospodarzy.

Wynik meczu ustalił w ostatniej akcji meczu Karol Struski. Jagiellonia wywiozła z Zabrza 3 pkt.

Trenerzy o meczu

Jan Urban powiedział po meczu: – W pierwszej połowie nie byliśmy sobą. Prowadziliśmy 1-0, mogliśmy trafić na 2-0. Było sporo głupich strat, nie do łatwego wytłumaczenia. Piłkarze czuli chyba te 120 minut w Pucharze Polski. Gra była przez to rwana.

W drugiej połowie stworzyliśmy sobie wystarczającą liczbę okazji, żeby wygrać, a na pewno nie przegrać. Natomiast w piłce tak często jest, że jak nie wykorzystujesz, to się mści. Szkoda tego spotkania.

Zadowolenia natomiast nie krył Piotr Nowak, trener Jagiellonii: – Wyszło dziś z nas takie boiskowe cwaniactwo. Mówiłem już tydzień wcześniej, że tego nam brakuje. I w przypadku gola dla Górnika możemy mówić o systemie, ustawieniach, taktyce itp. a przez kilka minut nikt nie potrafi przerwać gry i gramy cały czas o jednego mniej. Wyraziłem swoje zdanie o tym już w przerwie, w szatni. Zmiany, które wprowadziliśmy, dały duży komfort i pokazały, że zaczynamy już łapać rytm. Być może uwierzymy w kolejne zwycięstwa.  Wygrana po golu w doliczonym czasie pozwala uwierzyć w to, co robimy.

comments icon0 komentarzy
0 komentarze
107 wyświetleń
bookmark icon

Napisz komentarz…

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.