Tenis

Kim jest zwyciężczyni AO?

• Zakładki: 7


Cudowne dziecko australijskiego tenisa, zwyciężczyni juniorskiego Wimbledonu, kobieta zmagająca się z depresją – Ashleigh Barty ma wiele oblicz, ale kim jest tak naprawdę?

Barty miała zaledwie 4 lata, gdy zaczęła grać w tenisa. Godzinami potrafiła uderzać piłką tenisową o ścianę garażu starą tenisową rakietą.

Rodzice zadzwonili do Jima Joyce’a, trenera w lokalnym centrum tenisowym.

– Powiedział, że nie przyjmują dzieci młodszych niż ośmioletnie. Poszliśmy tam mimo wszystko. Rzucił Ash kilka piłek, ona odbiła je nad jego głową. Robiła to, aż powiedział: „możecie wrócić w przyszłym tygodniu” – wspominał ojciec Ashleigh. Faktycznie wrócili, a jego córka zaczęła pierwsze w życiu treningi. Ash rozwijała się niesamowicie szybko. – Jej opanowanie i koncentracja były niesamowite – wspominał Joyce. Barty miała dziewięć lat, gdy grała przeciwko piętnastolatkom, w tym chłopakom. I radziła sobie z nimi całkiem nieźle.

Todd Woodbridge, który prowadził wówczas program rozwoju talentów dla Tennis Australia (tamtejszej federacji), wspominał, że od dawna wiedzieli o tym talencie. – Mieliśmy ją na oku od momentu, gdy skończyła 11 czy też 12 lat. Wtedy wyróżniała się jej umiejętność grania „miękką ręką”, kreatywność w grze. Nie starała się wyłącznie uderzać piłki na siłę, szukała rozwiązań. Miała to szczęście, że jej rodzice idealnie ją wychowywali – wspierali, kibicowali, prowadzili, ale równocześnie zdejmowali z niej presję.

Kariera zawodowa w wielu 14 lat

W kwietniu 2010 roku, po ukończeniu   14 lat Barty rozpoczyna karierę zawodową w Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF). Już rok później zdobyła 4 tytuły – m.in. w singlu i deblu.

W 2011 roku zadebiutowała w turnieju wielkoszlemowym – jeszcze wśród juniorek. Miała wówczas 14 lat, łatwo przegrała z Lauren Davis, która wówczas powoli kończyła swoją juniorską karierę i była na zupełnie innym etapie tenisowego rozwoju. Ten mecz z trybun oglądała Evonne Goolagong Cawley, jedna z największych mistrzyń w historii australijskiego tenisa, a przy okazji idolka Ash.

Pierwszy raz widzę, jak Barty gra. W pierwszych kilku gemach naprawdę świetnie jej szło. Korzystała ze wszystkich uderzeń. Wiem, że na pewno potrafi grać lepiej, widać to po niej. Później z nią porozmawiam, powiem jej to wszystko, powiem, że ma wielkie możliwości. Bardzo mi zaimponowała – mówiła Goolagong Cawley.

Tak powiedziała, tak się stało. Niedługo po tym Ash była już mistrzynią juniorskiego Wimbledonu. W wieku zaledwie piętnastu lat.

– Miałam jakieś 13-14 lat, a już grałam z rywalkami z WTA. To było wspaniałe doświadczenie. Za każdym razem, gdy przechodziło się obok legend, było niesamowicie. Możliwość porozmawiania z nimi – choćby krótko – to stworzyło wspomnienia, których nigdy nie zapomnę – opowiadała po latach.

Zaczyna karierę seniorską. Największe sukcesy osiągała początkowo w deblu. W 2013 roku wspólnie z Casey Dellacquą zaskoczyły świat kobiecego debla. Co prawda, nie wygrały turnieju, ale doszły do trzech finałów turniejów wielkoszlemowych. Barty miała wtedy niespełna 16 lat.

Wypalenie zawodowe

I singlu nie osiągała takich sukcesów. Szybko dotarła w okolice ok. 150 miejsca w rankingu WTA nie potrafiąc się przebić wyżej. Podjęła, dla wielu obserwatorów, zaskakującą decyzję. Wycofała się z gry w tenisa.

Wielką częścią mojej filozofii od zawsze było to, że tenis to gra, którą chcę się cieszyć. Chcę, żeby sprawiała mi frajdę. W pewnym momencie stała się jednak tylko harówką, która w żaden sposób nie dawała mi radości. Pomyślałam, że to odpowiedni moment, by z niej zrezygnować. Na wszelki wypadek, zanim całkowicie zniechęci mnie to do tenisa – mówiła.

Z sukcesem … w krykieta

Zaczęła grać w krykieta. Trwało to kilkanaście miesięcy. Przeszła przez dwa zespoły, po czterech miesiącach treningów już debiutowała w lidze, co zaskoczyło najbardziej ją samą. Niektórzy – w tym jej szkoleniowiec – byli pewni, że gdyby zdecydowała się przy tym zostać, to byłaby już w kadrze Australii i walczyła wraz z nią o najwyższe cele. Ona sama nie jest o tym przekonana, twierdzi, że rywalizacja w jej ojczyźnie jest zbyt duża i tak wysoko by nie doszła.

– Czas spędzony w drużynie to wspaniały okres w moim życiu. Poznałam grupę niesamowitych ludzi, którzy nie mogliby mniej myśleć o tym, czy potrafię uderzyć tenisową piłkę, czy też nie. Zaakceptowali mnie jako Ash Barty, poznali. Do dziś utrzymuję te relacje. Przez ostatnich kilka dni dostałam mnóstwo wiadomości od koleżanek z zespołu. Sposób, w jaki zaakceptowały nową dziewczynę wchodzącą do szatni i ich sportu był niesamowity. To wspaniała grupa osób – opowiadała później.

Niemal dwa lata spędzone z dala od tenisa, w innym otoczeniu, pozwoliły jej uporządkować wszystkie ważne sprawy. Chodziła w tym okresie na terapię, otrzymała leki, które pomogły jej poradzić sobie z depresją. Spędziła czas w domu, oswoiła się z popularnością, na moment oddalając się od tenisowego świata. No i przy okazji za nim zatęskniła. Zaczęło jej brakować kortu, całej jego otoczki.

Tęsknota za tenisem

Wróciła w maju 2016 roku. Zaczynała od małych imprez, by z czasem wrócić do cyklu WTA.

Rok 2017 miała znakomity. Wygrała pierwszy turniej rangi WTA w singlu, a z Casey znów doszła do wielkoszlemowego finału. Niestety jednak – znów go przegrały. To był zresztą ich ostatni, starsza z Australijek wkrótce zakończyła karierę. Jakby na ironię, już w następnym sezonie, ale w parze z CoCo Vandeweghe, Ash wygrała pierwszy tytuł wielkoszlemowy – deblowe US Open.

Rok 2017 kończyła jako najwyżej notowana osoba z Australii. Weszła do najlepszej „20” świata.

Na samą górę rankingu WTA wdrapała się po raz pierwszy za sprawą triumfu w turnieju w Birmingham, niedługo po Roland Garros. – Być numerem jeden na świecie to spełnienie marzeń. Razem z moim sztabem włożyliśmy w to niesamowicie wiele pracy. Jestem dumna z tego, co osiągnęliśmy. To zaszczyt być na tym miejscu – mówiła.

Ma już 3 tytuły wielkoszlemowe. French Open, Wimbledon i być może najcenniejszy, bo na ojczystej ziemi – Australian Open.

 Po ostatniej piłce w AO Barty powiedziała: – Przede wszystkim gratuluję Danielle, to był niesamowity mecz. Miejsce w czołowej dziesiątce rankingu jest dla ciebie idealne. Podziękowała też publiczności – dziękuję za wasze wsparcie, to wy sprawiliście, że mogłam poczuć się tutaj luźno, to wy zachęciliście mnie do tego, by pokazać jak najlepszy tenis. Jestem dumna z bycia Australijką.

Potem była już tylko owacja na stojąco.

Źródło: Weszlo

comments icon0 komentarzy
0 komentarze
49 wyświetleń
bookmark icon

Napisz komentarz…

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.